24listopad

Sposób na małego Niejadka

Często wprowadzanie nowych, zdrowych  produktów do diety dzieci spędza rodzicom sen z powiek. Na szczęście dzięki drobnym trikom i zasadom, które na stałe wprowadzimy do naszego sposobu żywienia będziemy w stanie przekonać nasze Pociechy do zdrowego odżywiania. Trzeba jednak pamiętać, że diety dzieci nie da zmienić się z dnia na dzień. Nie możemy poddawać się od razu po jednej nieudanej próbie zachęcenia dziecka do spożycia np. świeżego, domowego soku z marchwi. Pierwszą i najważniejszą zasadą jest pamiętanie o tym, że przykład zawsze idzie z góry. Pamiętajmy, że dzieci to znakomici obserwatorzy.

Jeśli nasi podopieczni nie będą widzieć takich produktów jak pełnoziarniste pieczywo, gruboziarniste kasze, warzywa i ryby w naszej diecie, wtedy również nie będą po nie sięgać. W końcu skoro mama i tata nie jedzą brokułów, to dlaczego dziecko ma po nie sięgać? Argument pod tytułem „bo są zdrowe” jest mało przekonujący dla dziecka, które ma świadomość unikania przez swoich rodziców właśnie proponowanych produktów.

Należy również brać po uwagę, że nasze pociechy nie będą przepadać za każdym proponowanym przez nas produktem. Dzieci tak samo jak dorośli kształtują swoje preferencje smakowe. Jeśli przykładowo naszemu dziecko nie smakuje fasolka szparagowa możemy zaproponować szereg innych warzyw jak chociażby brokuł, czy kalafior. Tak samo dzieje się w przypadku innych produktów. Dlatego zawsze starajmy się dać dziecku do wyboru, po który produkt ma ochotę sięgnąć np. pełnoziarnistą bułkę z pestkami dyni, chleb graham, czy klasyczny razowiec. Z drugiej strony nie przesadzajmy ze zbyt dużą ilością produktów do wyboru ponieważ wtedy wprowadzimy niepotrzebny zamęt i dziecko (szczególnie w wieku 3 – 5 lat) nie będzie w stanie zadecydować na co ma właśnie ochotę. Odpowiednia liczba proponowanych produktów to dwa, maksymalnie trzy produkty z danej grupy.

W poszerzaniu diety dziecka o zdrowe produkty najważniejsza jest cierpliwość. To, że nasza Pociecha stwierdziła w zeszłym tygodniu, że nie lubi pomidora, nie oznacza, że za dwa tygodnie również nie będzie go lubić. Zawsze warto zaproponować produkt „pozornie nielubiany” kilka razy w przeciągu miesiąca.  Z drugiej strony nie powinniśmy też za bardzo męczyć dziecka wmuszaniem konkretnego produktu, bo trzeba pamiętać, że my również mamy listę produktów, za którymi nie przepadamy jak przykładowo znienawidzona przez wielu brukselka. Zmuszanie dziecka do jedzenia konkretnego produktu jak przykładowo wątróbki, czy wspomnianej brukselki może odbić się w przyszłości całkowitą niechęcią do danego pożywienia. Pamiętajmy, że wiele nawyków żywieniowych i wspomnień z nimi związanych pozostaje z nami już przez całe życie.

Kolejną istotną kwestią jest fakt, że w pewien sposób mamy mogą kształtować preferencje smakowe swoich dzieci już będąc w ciąży. W ostatnich trymestrze (zwłaszcza pod koniec) dziecko połyka znaczne ilości płynu owodniowego, który przybiera różny smak w zależności od spożywanych przez mamę pokarmów. Dlatego im bardziej różnorodna dieta mamy, tym więcej smaków pozna Maluch, a dzięki temu większe prawdopodobieństwo, że w przyszłości je polubi.

Jeśli jednak nasze dziecko jest zupełnie przeciwne spożywaniu warzyw i owoców, możemy „przemycać” je do codziennego jadłospisu. Dobrym sposobem są zupy jarzynowe w formie kremów oraz sosy z dodatkiem zmiksowanych warzyw. Można także spróbować koktajli owocowo – mlecznych, które dodatkowo będą stanowić zdrową alternatywę dla tradycyjnej, słodkiej przekąski. 

Żeby dodatkowo zachęcić dzieci to jedzenia powinniśmy jak najczęściej przygotowywać posiłki razem z nimi. Taka zabawa pozwoli na zapoznanie się ze smakiem, teksturą i zapachem produktów, a często właśnie lęk przed nowością jest głównym powodem niechęci do jedzenia. Jeżeli nie mamy czasu lub możliwości przygotowywać posiłków razem z dziećmi, możemy sami postarać się o atrakcyjny sposób podania potrawy. Jeśli przygotujemy kanapki – buźki lub bałwanka z pasty twarogowej na talerzu, już sam zabawny wygląd zachęci Malucha do jedzenia. Możemy także wykorzystać specjalne naczynia ozdobione postaciami z ulubionych bajek naszych dzieci. Wtedy dziecko zaciekawione odkryciem co znajduje się na dnie talerze chętniej spałaszuje posiłek.

Pamiętajmy też, że nie należy dokarmiać dzieci między posiłkami. Ten niestety często popełniany błąd powoduje niechęć do jedzenia w momencie serwowania głównych posiłków jak obiad, czy kolacja. Nie należy również przekarmiać dzieci na siłę. Jeżeli dziecko rozwija się prawidłowo, jest zdrowe i pełne energii pozwólmy czasem zjeść tylko połowę serwowanej przez nas porcji. Dzieci mają znacznie mniejszy żołądek niż my i często odmawiają posiłku, bo tak naprawdę nie zdołały jeszcze zgłodnieć. Jeżeli odczekamy dłuższą chwilę, istnieje większe prawdopodobieństwo, że Maluch zje całą porcję zupy.

Nie należy również zastępować wartościowych posiłków niezdrowymi przekąskami zgodnie z zasadą „lepiej, żeby Piotruś zjadł cokolwiek niż ma chodzić głodny”. Takie postępowanie powoduje, że, pośrednio sami zachęcamy nasze Pociechy do unikania zdrowych posiłków. Na dodatek dzieci w takich sytuacjach uczą się nami manipulować i błędne koło się zamyka. Pamiętajmy, że lizaki, chipsy i batony nie wniosą do diety dziecka niczego wartościowego. Dlatego zdecydowanie lepiej będzie, jeśli kilka razy zrezygnujemy z przekąski całkowicie, niż mamy serwować kolejny raz czekoladę jako podwieczorek. 

Najważniejsze to pamiętać, że radzenia sobie z małym niejadkiem w domu nie jest walką, a szukaniem kompromisów, które wymaga czasu i dużej dawki cierpliwości. Wprowadzając przedstawione zmiany i rezygnując, z naszych niewłaściwych przyzwyczajeń pomoże nam z czasem odpowiednio zbilansować dietę naszych Pociech.

Posted in Ciekawostki